Krytyka to coś, czego większość ludzi nie lubi, ale nikt nie jest w stanie jej uniknąć. Pojawia się w pracy, w relacjach, w internecie. Kto próbuje robić coś publicznie – tworzyć, pisać, nagrywać, prowadzić Blog lub kanał w social media – prędzej czy później zetknie się z mniej lub bardziej życzliwymi komentarzami. Sztuka nie polega na tym, by nigdy nie słyszeć krytyki, ale by umieć ją przyjmować i filtrować. Pierwszym krokiem jest odróżnienie krytyki od hejtu. Konstruktywna opinia – nawet jeśli bolesna – odnosi się do konkretnego zachowania, projektu, treści. Zawiera argumenty, przykłady, czasem propozycje poprawy. Hejt jest natomiast atakiem na osobę, często wulgarnym, ogólnikowym, bez związku z meritum. Na ten drugi nie ma obowiązku reagować ani go analizować – można go po prostu zignorować, zablokować, zgłosić. W przypadku konstruktywnej krytyki warto na chwilę odłożyć emocje i przyjrzeć się treści. Czy osoba, która ją wypowiada, ma kompetencje lub perspektywę, którą cenisz? Czy zwraca uwagę na coś, co sama podejrzewałaś/podejrzewałeś, ale nie chciałeś przed sobą przyznać? Czy w kilku różnych komentarzach pojawia się ten sam wątek? To sygnał, że może warto się nad nim pochylić. Przyjmowanie krytyki jest trudne również dlatego, że często łączymy ją z poczuciem własnej wartości. Jeśli utożsamiasz się w 100% ze swoją pracą („ja to moje projekty”), każda negatywna opinia uderza w ciebie całego. Warto nauczyć się rozróżniać: to, co tworzysz, może być niedoskonałe i wymagać poprawek, ale to nie znaczy, że ty jako człowiek jesteś „zły” czy „bez talentu”. Projekty można zmieniać, umiejętności rozwijać. Pomocne jest też zadawanie pytań doprecyzowujących. Zamiast od razu się bronić, możesz odpowiedzieć: „Dzięki za uwagę, możesz podać konkretny przykład?”, „Co twoim zdaniem najbardziej wymaga poprawy?”. Takie pytania przenoszą rozmowę z poziomu emocji na poziom faktów. Jednocześnie pokazują, że jesteś otwarty na dialog, a nie nastawiony wyłącznie na obronę. Kiedy krytyka pojawia się publicznie – np. pod postem w social media czy recenzją – warto pamiętać, że oprócz ciebie i krytykującego jest jeszcze trzecia strona: obserwatorzy. To, jak zareagujesz, buduje twój wizerunek. Spokojna, rzeczowa odpowiedź często robi lepsze wrażenie niż perfekcyjny post bez żadnych komentarzy. Ludzie widzą wtedy, że potrafisz przyjąć uwagi i nie uciekasz od trudnych sytuacji. Nie oznacza to, że musisz się zgadzać z każdą opinią. Masz prawo powiedzieć „dziękuję za perspektywę, ale pozostanę przy swoim rozwiązaniu”, jeśli świadomie uważasz, że jest dobre. Krytyka nie jest automatycznym nakazem zmiany, tylko informacją zwrotną, którą możesz wziąć pod uwagę – lub nie. Kluczowe jest, by ta decyzja była świadoma, a nie podyktowana lękiem przed odrzuceniem. W życiu prywatnym krytyka bywa szczególnie bolesna, bo pochodzi od ludzi nam bliskich. Partner, rodzina, przyjaciele widzą nas z bliska i czasem mówią rzeczy, które trafiają w czułe punkty. Warto wtedy zwrócić uwagę na intencję: czy celem rozmowy było zranienie, czy troska? Czasem słowa są niezgrabne, ale za nimi stoi chęć pomocy. Rozmowa o tym, jak mówić do siebie nawzajem, jest tak samo ważna jak rozmowa o samej treści uwag. Na koniec – pamiętaj, że brak krytyki wcale nie musi oznaczać, że robisz wszystko idealnie. Często oznacza po prostu, że robisz za mało, zbyt bezpiecznie, zbyt „po cichu”. Każdy, kto wychodzi ze swoją pracą do świata, będzie oceniany. Sztuka polega na tym, by nie pozwolić, by cudze słowa zatrzymały cię w miejscu, ale też by nie zamykać się na informację, która może pomóc ci rosnąć.